Do Biskupina wybrałam się podążając Szlakiem Piastowskim – jest on numerem 2 na mojej liście. Rezerwat archeologiczny w Biskupinie, uznany jest za Pomnik Historii i jest jednym z największych rezerwatów w Europie i liczy sobie obszar 38 ha. Nie da się ukryć, jest co zwiedzać. Myślę, że pobieżne obejście terenu może zająć około półtorej godziny, natomiast dokładniejsze zgłębienie tematu mi zajęło prawie cztery. Dużo czasu spędziłam na słuchaniu opowieści oraz rozmowy z pracownikami rezerwatu. Muszę przyznać, że nikt tam nie pracuje przypadkiem – dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, o których opowiadano z wielką pasją.
W tym roku akurat udało mi się przyjechać na świeżo po wybudowaniu wieży i bramy prowadzącej do osady obronnej – dlatego też od tego punktu zacznę. Wygląda nieco inaczej niż poprzednia, ale co kilkadziesiąt lat personel odpowiedzialny za tę architekturę na podstawie dotychczas odkrytych znalezisk dokonuje zmian w projekcie bramy.
Charakterystyka budulca oraz bagnistego terenu na którym znajdują się rekonstrukcje, sprawiają, że co około 20-30 lat muszą one podlegać gruntownym remontom. Obecnie jesteśmy w takim właśnie czasie. W roku ubiegłym wymieniliśmy większość rekonstrukcji wałów w obrębie Osady na półwyspie. "Stara" rekonstrukcja wieży bramnej została przy tej okazji zdemontowana. Kolejna już rekonstrukcja bramy będzie ogólną formą zbliżona do poprzedniej. Tym niemniej każda kolejna wizja bramy powstaje na podstawie analizy znalezisk oryginalnych reliktów z przełomu późnej epoki brązu i wczesnej epoki żelaza (ok. 2700 lat temu). Staramy się systematycznie zbliżać do prawdy na temat tego, jak ten fragment osady mógł wyglądać, co samo w sobie jest trudne, gdyż nie zachowało się wiele elementów konstrukcyjnych z tego rejonu osady.
Łukasz Gackowski - Rzecznik prasowy Muzeum Archeologicznego w Biskupinie
Osada obronna jest aktualnie częścią zabudowań, które niegdyś liczyły sobie 106 domów, stojących w 13 rzędach, między którymi wiły się uliczki wyłożone drewnem. Dookoła domów biegła okrężna droga, która ułatwiała przemieszczanie się po osadzie, a dookoła drogi biegł obronny wał. W celu ochrony wału przed podmakaniem od strony jeziora umieszczone były pale w rzędach, które pełniły rolę falochronu. Z racji tego, że osada ulokowana była na wyspie, można było dostać się do niej jedynie przez pomost. Brama, prowadząca do osady posiada znaną z pocztówek wieżę, co do której istnienia badacze nie są pewni, aktualny projekt bramy jest hipotetyczny, ponieważ uznano, że punkt obserwacyjny w tych czasach byłby praktyczny i istnieje duże prawdopodobieństwo, że tam istniał.
Jak prawdopodobnie wiele tysięcy lat temu, tak i aktualnie na terenie dawnej osady obronnej, możemy natknąć się przeróżnych rzemieślników. Mamy okazję udać się do brązownika, w którym wystawiona jest nietypowa i surowa biżuteria. Spotkamy także garncarza, którego wyroby oraz magnesy biskupińskie możemy zakupić na jego straganie. Oprócz tego możemy oczywiście zwiedzić wnętrze chat, zobaczyć jak wtedy mieszkano oraz porozmawiać z paniami, które opowiedzą nam o ówczesnym życiu, narzędziach oraz rękodziele.
Neolityczna osada pierwszych rolników istniała około 6 tysięcy lat temu. Została ona częściowo zrekonstruowana – możemy zobaczyć „długi dom”, który miał kilkadziesiąt metrów długości i prawdopodobnie zamieszkiwała w nim wielopokoleniowa rodzina. W osadzie znajdziemy także poletka upraw eksperymentalnych z różnymi gatunkami archaicznych roślin, między innymi możemy zobaczyć ciecierzycę i soczewicę, cztery gatunki pszenicy, proso czy len. W dzisiejszych czasach nieopodal spotkamy także rękodzielników, którzy tworzą niesamowite rzeczy z krzemienia czy kości.
Jako kolejny punkt, możemy odwiedzić wioskę wczesnopiastowską. Jest to wioska zbudowana na planie koła, na środku której znajduje się plac. Dookoła placu położonych jest kilkanaście niewielkich domostw, potocznie zwanych kurnymi chatami, z których każda liczy sobie około 25-30 m2 . W domach w centralnym miejscu znajduje się palenisko, a same budowle nie posiadają otworów okiennych. W tej chwili w wiosce spotkamy różnych rękodzielników. Kupimy repliki monet u mincerza, niegdyś można było samemu je wybić, niestety przez aktualne ograniczenia na tę atrakcje musimy poczekać, miejmy nadzieję, że niebawem powróci. U snycerza i rogownika możemy zakupić przedmioty wykonane z drewna, kości czy poroży. Jest także stoisko, na którym możemy nabyć przepiękne krajki czy drewniane wisiory.
Na terenie całego rezerwatu możemy podążać śladami naszych przodków, mając rzut chociażby na to jak wyglądało niegdyś wnętrze chat. Nasi przodkowie żyli bardzo ekologicznie, wykorzystując 100% tego co dała im natura. Nic więc dziwnego, że w chacie można było znaleźć narzędzia wykonane z kości czy poroży zwierząt, legowiska i siedziska ze skóry oraz futer. Wykazywali oni również wielką dbałość o zwierzęta, które przecież dawały im pokarm oraz pomagały w codziennych pracach. Gdy nadchodziła zima, często do chat brano zwierzęta – dzięki ciepłu oddawanemu przez zwierzęta i ludzi oraz wszechobecne paleniska w domach, temperatura w pomieszczeniach mogła osiągać nawet około 20 stopni.
W Biskupinie możemy oglądać wystawy stałe i czasowe. Jedną z wystaw stałych jest „Świt historii nad Jeziorem Biskupińskim”. Aby zapoznać się z tym segmentem rezerwatu, należy udać się do pawilonu muzealnego, gdzie możemy podziwiać wystawę przez cały rok. Wystawa skupia się na dawnych dziejach Biskupina, pokazując nam eksponaty ze wszystkich punktów na mapie rezerwatu – od wczesnego osadnictwa łowców i zbieraczy, przez budowniczych osady obronnej, aż po średniowiecze. Na powyższej wystawie, możemy także zaznajomić się z ważnym dla Biskupina dokumentem, pochodzącym z roku 1136, w którym pierwszy raz wspomniano o rzeczonej nazwie miejscowości.
Jedna z czasowych wystaw, które miałam okazję oglądać to „Badania archeologiczne w województwie Kujawsko-Pomorskim”. Znalazłam tam eksponaty zdecydowanie z zakresu moich zainteresowań – czyli między innymi biżuterię.
Staraliśmy się, aby nasza wystawa uświetniona była również najcenniejszymi zabytkami, odkrytymi na kujawsko-pomorskiej ziemi w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci. Niestety nie zawsze było to możliwe, gdyż wiele z tych zabytków stanowi już element stałych wystaw muzeów, zarówno naszego regionu (Bydgoszczy, Żnina czy też Rypina), jak i spoza niego (Warszawa). Inne są nadal poddawane opracowaniom naukowym, czy też procesom konserwacyjnym i z tych powodów nie mogły być zaprezentowane na niniejszej wystawie. Niemniej mamy nadzieję, że to, co udało nam się zgromadzić i zaprezentować, zarówno w formie zabytków, jak i materiałów graficznych oraz pisemnych informacji, zainteresuje nie tylko mieszkańców naszego województwa, ale także gości z innych części Polski.
Organizator - Muzeum Archeologiczne w Biskupinie
Na terenie rezerwatu dowiemy się wielu ciekawych rzeczy o życiu i śmierci naszych przodków. Jednym z punktów na mapie są groby skrzynkowe. Rekonstrukcje dwóch grobów możemy oglądać tuż za pawilonem muzealnym. Grobowce ukazują szczególny typ obrządków, w których urny z prochami składano w zbudowanych z kamiennych płyt rodzinnych grobowcach.
Jak wcześniej wspominłam miejscowość w której znajduje się rezerwat położona jest nad Jeziorem Biskupińskim. Jezioro, w zależności od pory roku, częstotliwości opadów oraz różnych źródeł ma powierzchnię od 107 do 166,6 ha. W najdłuższym punkcie liczy sobie 1700 metrów a w najszerszym 800 metrów. Maksymalna głębokość oceniana jest na 13,7 metrów. Po jeziorze pływa także statek, którym możemy wybrać się na półgodzinny rejs po jeziorze. Diabeł Wenecki, bo taką nosi nazwę kursuje od kwietnia do października. Aktualnie z uwagi na obostrzenia rejsy statkiem są wstrzymane.
Na terenie rezerwatu jest dużo ciekawych ozdób utworzonych przy użyciu przyrody. Możemy usiąść na ławeczkach zrobionych z pni lub krzesełkach wyciętych w pniach pozostałych po połamanych drzewach. Spotkamy także rzeźbę matki, wyłaniającą się z drzew – oczywiście od razu pomyślałam, że to Mokosz 😉 I jeszcze na koniec moim zdaniem ważna informacja – na terenie muzeum spotkamy stacje oznaczone numerkami i słuchawkami – ja szukałam w internecie jakiejś aplikacji muzeum, której oczywiście nie znalazłam. Ale okazało się, że nie jest potrzebna, ponieważ są to stacje do których potrzebujemy audioprzewodnika. Sprzęt ten możemy wypożyczyć w kasie muzeum – pomyślałam, że warto, żebym o tym wspomniała, ponieważ nikt inny o tym nie wspomni. Przy kasie nie ma żadnych informacji, przy stacjach także, obsługa również nie informuje o takiej możliwości, ja dowiedziałam się dopiero jak już byłam w domu, od znajomej, która była w Biskupinie jakiś czas temu, ta z kolei dowiedziała się od innej znajomej. Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej.
Lokalizacja: 52.784444, 17.743333
Dojazd: samochód, PKS
Parking: płatny – osobówka 6 PLN
Gastronomia: restauracja, kawiarnia
Toalety: bezpłatne (czyste!)
Zwiedzanie w okolicy: Gąsawa (3 km), Wenecja (4 km), Żnin (9 km)
Ceny biletów: normalny – 17 PLN, ulgowy – 10 PLN
Godziny otwarcia: (maj-wrzesień) od 9 do 18
Czynne: całoroczne, oprócz pawilonu muzealnego
Pamiątki: obok kasy, u rzemieślników na terenie obiektu
Strona obiektu: www.biskupin.pl



