Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

DZIADY & DOMOWIK – Słowiańskie Święto Zmarłych • Obrzędy, rytuały, tradycje

29 października 2021 0 Przez RodzimoWiedźma

ARTYKUŁ DOSTĘPNY RÓWNIEŻ W FORMIE PODCASTU I VIDEO:

Poniższy tekst może zawierać drobne błędy, ponieważ jest transkrypcją z podcastu.

Gdy nadchodzi czas jesieni, ludzie dzielą się na dwie grupy – tych schowanych w domu pod kocem i tych tarzających się w świeżo co zagrabionych liściach. Jesień może nie jest najprzyjemniejsza pod względem panujących warunków atmosferycznych, ale nie oznacza to wcale, że musi być nudna.

Najbardziej popularną jesienną rozrywką są niewątpliwie wszelkie imprezy Halloween’owe. Wydarzenia organizowane pod tą banderą zaczynają pojawiać się już na samym początku października i trwają zwykle do pierwszych dni listopada.

Dlaczego o tym mówię? Ponieważ uważam, że akcje typu „dziady, nie Halloween” są na większą skalę bez sensu i sprawdzić się to może ewentualnie jako fajny napis na koszulce. Żyjemy w takich czasach, że nie ma najmniejszego problemu aby połączyć takie wydarzenia i obchodzić je wraz ze znajomymi, którzy o dziadach słyszeli tylko w kanonie lektur. Być może właśnie w trakcie uczestniczenia w wydarzeniu Halloween’owym lub organizowania takiej imprezy, ktoś będzie miał okazję wprowadzić do tego klimatu dziadowe tradycje, ozdoby i ciekawostki, tym samym zaciekawiając znajomych ich rodzimymi zwyczajami, nie psując wszystkim zabawy marudzeniem „buu, ale to nie nasze święto”. W każdym razie jeśli chcemy kultywować nasze tradycje to wypadałoby na starcie nie zrażać nimi wszystkich dookoła. Jestem zdania, że wszelkie święta na całym świecie na tyle się przenikają i są tak zbliżone, że spokojnie osoby wywodzące się z różnych kultur mogłyby świętować wspólnie i dobrze się przy tym bawić.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

Zacznijmy może od tego co to w ogóle są Dziady – na słowiańskich terenach określało się tym słowem duchy naszych przodków. Nazwa w takim brzmieniu, w jakim znana jest do dziś używana była niegdyś gwarowo najczęściej na terenach Białorusi, Polesia, Rosji czy Ukrainy oraz na obszarach graniczących takich jak na przykład Podlasie. Można było spotkać się z obrzędami, które były tożsame, jednak nazywano je nieco inaczej – w zależności od regionów, a nazwy z jakimi możemy się spotkać to między innymi zaduszki, pominki, przewody czy radecznica. Bardzo podobne praktyki odnotowano również w wielu innych kulturach europejskich a nawet pozaeuropejskich. Na Białorusi do dnia dzisiejszego zachowała się formuła, którą przewodnik ceremonii w czasie uczty wzywa przodków a brzmi ona tak

„Święci Dziadowie, chodźcie do nas wieczerzać, proszę was na wieczerzę”

folklor Białoruski

Na cześć naszych przodków organizowane były rytuały, obrzędy, biesiady i potańcówki, które później także przejęły miano Dziadów. Nasi zmarli krewni, którzy w pewnym sensie są wciąż całkiem niedaleko, w dni takie jak Dziady, mogą przejść do świata żywych i ucztować oraz biesiadować wraz z żyjącą rodziną. Podczas trwania obchodów, obdarowywano przodków jedzeniem i napojami, porządkowano miejsca spoczynku oraz wspominano ich w czasie biesiad – liczono, że pomyślne obłaskawienie Dziadów spowoduje, że zyskując ich przychylność będą otaczali nas oni opieką przez cały kolejny rok. Można było prosić ich także o wstawiennictwo w sprawach związanych z gospodarstwem czy płodnością.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

Według słowiańskiego kalendarza, Dziady obchodzone były nawet kilka razy w roku i nie można zapominać, że w czasie trwania jakichkolwiek ważnych świąt słowiańskich, zwracano się bardzo często do duchów przodków, wzywając ich do uczestniczenia w rytuałach. Spośród wszystkich możliwych Dziadów wyróżniamy przede wszystkim dwa najważniejsze wydarzenia. Najistotniejsze obrzędy na cześć przodków organizujemy wiosną oraz jesienią, stąd właśnie podział na Dziady wiosenne i Dziady jesienne. Spośród tych dwóch świąt, to Dziady jesienne są huczniej obchodzone. Z uwagi na to, że święta były ruchome, a ich daty ustalano często w zależności od faz księżyca, zwykle powodowało to problemy z organizacją wydarzeń. Początkowo prawdopodobnie te dwa najważniejsze obrzędy planowano na pierwszą pełnię księżyca przypadającą po równonocy wiosennej oraz jesiennej. Później zostały uznane daty wspólne i ustalono, że Dziady wiosenne odbywać się będą pomiędzy 30 kwietnia a 1 maja, natomiast Dziady jesienne 31 października a 1 listopada. Data Dziadów jesiennych jest praktycznie tożsama z chrześcijańskim świętem zmarłych. W zasadzie jak powtarzam do znudzenia, tutaj oczywiście bez zmian, chrześcijanie nie mogli wyplenić tak ważnego pogańskiego święta, więc postanowili je zaadaptować do swojej wiary i obchodzić w tej samej dacie.

Jak już wspomniałam, w ramach obrzędów przede wszystkim należało obdarować przybywających do naszego świata przodków. Wszystkie dusze należało ugościć tak, jak sami chcielibyśmy zostać przez kogoś ugoszczonym. Najważniejszymi darami dla Dziadów, były potrawy oraz napoje – odpowiednie nakarmienie i napojenie przodków, mogło pomóc w zyskaniu ich przychylności a także zapewnić ich, że tu na ziemi sprawy mają się dobrze, co ma pomóc im w dalszym spokojnym spoczynku po powrocie do zaświatów. Jako dary najczęściej wybierano wyroby gospodarskie oraz własnoręcznie zebrane plony i przetwory z nich zrobione. Na biesiadnym stole można było zobaczyć miód, kaszę, jajka, mleko oraz alkohole.

Przed wizytą dusz naszych krewnych, przygotowywano specjalne miejsca biesiadne, na miejsca do ucztowania adaptowano domostwa lub cmentarze, niekiedy, zwykle w niewielkich wsiach organizowano wspólne biesiadowanie, i na ten cel przeznaczano duży budynek gospodarczy, na przykład stodołę. Spośród sposobów karmienia zmarłych, możemy wyróżnić dwa – pierwszy z nich był praktykowany w miejscach, w których organizowano grupowe biesiady, polegał on na tym, aby z każdej potrawy zostawić oddzieloną część na osobnej zastawie, jeśli stołów było dużo, dania stały przez całą ucztę na osobnym, który przygotowany był specjalnie dla Dziadów natomiast jeśli przygotowano wcześniej jeden duży wspólny stół to dania dla Dziadów stały na jego krańcu.

Po skończonej uczcie dary palono w ogniu, dookoła którego odbywały się tańce i dalsze obrzędy. W praktyce indywidualnej również zostawiano dania na osobnych talerzach, lub niekiedy ulewano i rzucano część potraw oraz napojów na blat stołowy czy podłogę, kiedy biesiady organizowano przy grobach, wtedy potrawy i napoje kładzono oraz lano bezpośrednio na grób. W niektórych tradycjach, uważano, że przodkowie przybywający na ziemię muszą mieć możliwość odświeżenia się i ogrzania, w związku z czym przygotowywano specjalne banie z wodą oraz sauny. W celu ogrzania się w wielu miejscach rozpalane były ogniska, dookoła których toczyły się późniejsze obrzędy. Rozpalanie ognia przy grobie zmarłego lub w miejscu jego upamiętnienia było bardzo istotnym elementem Dziadów. Ogień ma szczególne znaczenie. Początkowo ustawiano standardowe stosy i palono tradycyjne ogniska, z biegiem czasu zaczęto wprowadzać znicze. Ogień, płonący przez całe Dziady miał za zadane oświetlać drogę przybywającym do naszego świata duszom, sprawiać aby nie zabłądziły i mogły bez przeszkód odnaleźć swoich bliskich, z którymi będą mogły spędzić noc Dziadów. Panowało przekonanie, że ognie muszą palić się aż do świtu, ponieważ jeśli ogień zgaśnie, dusza nie będzie mogła odnaleźć drogi powrotnej do zaświatów, tym samym zostając na ziemi aż do kolejnych Dziadów. Taka dusza mogła się bardzo zdenerwować i przez kolejny czas uprzykrzać życie swoim żyjącym krewnym w ramach zemsty za niedopilnowanie jej ognia.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

Kolejnym ważnym zastosowaniem ognia w okresie Dziadów, było rozpalanie ognisk na rozstajach dróg. Tak rozstawione ogniska, miały za zadanie chronić żyjących i dbać o spokój przybywających z zaświatów dusz, uniemożliwiając przejście do naszego świata demonom, upirom czy mściwym duszom o złych zamiarach, za które uważano dusze osób zmarłych nagłą śmiercią, którzy zostawili po sobie żal i niedokończone sprawy, samobójców którzy mogliby chcieć zabrać innych ze sobą czy topielców, którzy mogli czatować na ofiary w okolicach zbiorników wodnych. Jako, że w okresie Dziadów oni wszyscy przejawiali nad wyraz dużą aktywność, nie wolno było zapomnieć o spełnieniu obowiązku rozpalenia ogniska i trzeba było wyznaczyć osoby odpowiedzialne za doglądanie i pilnowanie ognia aż do świtu. W niektórych miejscach w Polsce panował zwyczaj przygotowywania stosów na Dziady w miejscach, w których ktoś popełnił samobójstwo czy zginął gwałtowną śmiercią. Każdy przechodzień mijający to miejsce miał obowiązek dorzucenia gałązki do przygotowanego wcześniej miejsca na stos, uzbierane drewno co roku podpalano.

W dawnych czasach szczególną rolę w czasie Dziadów pełnili żebracy. Były to osoby okryte pewną mgiełką mistycyzmu i tajemnicy, przez co przypisywano im umiejętności łączenia się z bóstwami i światem zmarłych. Czasem również nazywano ich Dziadami, co wskazuje na to, że według wierzeń w pewnym sensie przenikają się wzajemnie. W wierzeniach ludowych, panowało przekonanie, że zwracając się bezpośrednio do żebraków, nasze modły zostaną prędzej wysłuchane. Prosiło się ich o wstawiennictwo wśród przodków i modlitwy za ich dusze, w zamian za to ofiarowano im jedzenie, napoje oraz czasem miejsce przy biesiadnym stole, lub wynagrodzenie finansowe. W niektórych regionach karmienie żebraka było tożsame z karmieniem duszy przodka, dlatego przygotowywano, spożywano i rozdawano wtedy potrawy, które zmarła osoba lubiła spożywać za życia.

W czasie Dziadów, oprócz ogólnie przyjętych obowiązków można było spotkać się z pewnymi zakazami, które miały na celu zadbanie o dobre samopoczucie i odpoczynek dla wędrujących w naszym świecie dusz. Między innymi panował zakaz sprzątania i wykonywania prac oraz czynności nie związanych z obchodami Dziadów. Nie wolno było robić prania, ponieważ panowało przeświadczenie, że dusze mogą wejść do wody i po praniu wykręci się je razem z materiałami, z tego samego powodu nie wolno było wylewać wody a zwłaszcza przez okno, żeby nie wylać duszy odpoczywającej w naczyniu lub nie oblać pomyjami spacerujących w okolicy przodków. Nie wolno było sprzątać ze stołu, ponieważ dusze mogły przez całą noc posilać się potrawami lub resztkami po uczcie. Nie powinno się chodzić bez ubrań aby nie urazić przodków ani przebierać się w inne ubrania, ale to już z bliżej nieokreślonych powodów. Istniał także zakaz palenia w piecu, ponieważ sądzono, że gdy jest zimno, okna i drzwi są zamknięte to właśnie kominem dusze dostawały się do domu. Zabronione było również szycie, przędzenie czy tkanie, żeby uniknąć przyszycia duszy, co uniemożliwiłoby jej powrót do krainy umarłych.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

W niektórych źródłach widnieją informacje, że zabraniało się głośnych zachowań przy stole oraz raptownego wstawania od stołu, aby nie wystraszyć biesiadujących wspólnie z domownikami dusz, jednak w większości przypadków uczty były raczej huczne, ponieważ przodkowie potrzebowali w tym czasie dobrej zabawy i odrobiny ziemskiej rozrywki. Niegdyś biesiadowano z rozmachem, więc śpiewy, głośne rozmowy i tańce były na porządku dziennym. Wraz z chrześcijaństwem, w którym nie ukrywajmy, panuje kult cierpiętnictwa, przyszła również nieco sztuczna zaduma i cisza. Należy kopsnąć się na cmentarz, smucić się śmiercią przodków, użalać się nad złym losem, zapalić znicz z dyskontu i zapomnieć na resztę roku. Nie brzmi to zachęcająco ani dla żyjących ani dla zmarłych. Jednak kult Dziadów jest o wiele bardziej przyjazny, oczywiście i tutaj są obrzędy poświęcone zadumie, ale przez większość obchodów, panuje radosna atmosfera.

Duże znaczenie ma wspominanie przodków, opowieści z ich życia, wspólne upamiętnianie zmarłych. Wbrew powszechnemu przekonaniu, że o zmarłych nie wolno mówić źle, tutaj nie do końca było to praktykowane. W opowieściach miało znaczenie całe życie zmarłego, nie tylko jego dobre i upiększone strony, chociaż często nawet te złe wspominano z uśmiechem i mimo wszystko starano się podkreślać jego zasługi i dobre uczynki. Jak ktoś był zły w bardzo złolskim znaczeniu to zwykle rodzina w ogóle udawała, że nie istniał, więc i o nim raczej nie mówiła. Z ciekawostek, w jednym ze źródeł spotkałam się z opisem tego, jak w trakcie Dziadów synowie zmarłego poszli ukraść sąsiadowi krowę, ponieważ wspominali, że ten właśnie jegomość za młodu, temu samemu sąsiadowi ukradł krowę w ramach bliżej nieokreślonej zemsty, sytuacja była dla nich tak zabawna, że na cześć ojca postanowili ją powtórzyć.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

Nie wolno zapomnieć o jednym z ważniejszych duchów, mianowicie o dobrym opiekuńczym duchu sprawującym pieczę nad gospodarstwem – którego znamy pod nazwami Domowik, Domownik, Domowy czy Domowoj. Moim ulubionym określeniem jest Domowik, brzmi przyjaźnie i sympatycznie, dlatego właśnie tego określenia będę używać. Domowik jak już wspomniałam jest opiekunem domostwa, strzegł obejścia, dbał o zwierzęta i plony w gospodarstwie, pomagał w wykonywaniu codziennych domowych prac i obowiązków. Jeśli zdarzyło ci się, że jakimś cudem kilka brudnych talerzy zniknęło ze zlewu i w niewyjaśnionych okolicznościach znalazły się czyściutkie w szafie, albo rano odpływ był zatkany a gdy po powrocie do domu zabierasz się za jego odtykanie, to okazuje się, że wszystko spływa jak należy, lub ewentualnie te buty, które poprzednio wylądowały ubłocone w szafce nagle lśnią jak nowe, to prawdopodobnie jest to właśnie sprawka Domowika. Uznaje się, że Domowik jest to duch dawnego gospodarza danego domostwa, który był tak związany ze swoim gospodarstwem, że postanowił pozostać na ziemi i w ciągu dalszym roztaczać nad nim opiekę i pomagać aktualnym właścicielom w dbaniu o przybytek.

Wspominam o nim tutaj, dlatego właśnie, że Dziady to również święto Domowika, jako nasz przodek, dusza przebywająca na ziemi z własnego wyboru, należy mu się podziękowanie za opiekę którą otacza nas i nasze domostwo. Nawet, jeśli nie jest on naszym przodkiem w linii genetycznej, ponieważ na przykład dom został nabyty od kogoś obcego, to Domowik powinien być przez nas traktowany jak członek rodziny. W przeciwnym wypadku może się na nas obrazić i zamiast pomagać, będzie płatał figle. Może na przykład dziurawić skarpetki, rozbijać zastawę, wylewać pomyje, podjadać jedzenie zwierzętom, wysuszać rośliny, a nawet straszyć gości i mieszkańców i bić niesforne dzieci, a to zdecydowanie nie wszystko na co stać wkurzonego domowego ducha. W szczególnych sytuacjach gotowy jest nawet sprowadzić na mieszkańców złe moce i upiry takie jak zmory i strzygi a jeśli to nie pomoże pozostanie mu tylko wyprowadzić się z chałupy i porzucić gospodarstwo zostawiając wszystko na pastwę gospodarzy, z którymi nie potrafi wspólnie żyć. W czasie zmiany miejsca zamieszkania, możemy poprosić Domowika o przeniesienie się wraz z gospodarzem do nowego miejsca, jednak jeśli był on bardzo przywiązany do miejsca, w którym pozostał, może nie być chętny na przeprowadzkę. Domowik wychodził z ukrycia, gdy wszyscy domownicy udali się już na spoczynek lub wyszli z domu.

Nocą oraz w momentach tak zwanej „wolnej chaty” przechadzał się po chałupie i obejściu, sprawdzając czy wszystko jest na swoim miejscu, porządkując drobne rzeczy, dokonując potrzebnych napraw i doglądając stanu gospodarstwa. Domowik najchętniej zamieszkuje miejsca takie jak strych, stodoła, miejsce za piecem, ciemne kąty czy przestrzeń pod progiem. Możemy go zobaczyć pod postacią malutkiego dziadka z długimi włosami i krzaczastą brodą, ubranego w chłopskie ciuchy. Domowik mógł przyjmować także postać kota, psa, węża, szczura czy lisa. Zdarzało się, że Domowik miał towarzyszkę, którą zwano Domachą lub Domowichą. Pojawiają się głosy, że odpowiednikiem Domowików są Ubożęta, jednak nie jest to prawda. W gospodarstwie Domowik jest zawsze jeden, ewentualnie z towarzyszką, a Ubożąt jest zawsze kilka. Ubożęta odpowiadają za kontakty z bóstwami oraz dbają aby bogowie sprawowali opiekę nad gospodarstwem i jego mieszkańcami, ale o Ubożętach opowiem innym razem. Wracając do Domowika, z okazji Dziadów, warto również mieć go na uwadze, pomijając fakt, iż trzeba regularnie go karmić, poić i zaspokajać jego potrzeby różnymi darami, to w czasie Dziadów, należy oddać mu szczególną cześć.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

W czasie szczególnych problemów takich jak wojna, klęski czy kłopoty gospodarcze można było prosić aby Dziady pozostały z nami na dłużej żeby móc w ciężkich chwilach wspomagać krewnych i mieszkańców w swoim regionie. Kiedy uznano, że pomoc Dziadów nie była już potrzebna, organizowano kolejne obrzędy, mające na celu odesłanie dusz z powrotem do świata umarłych. Ważne jest to, że w tym czasie Dziady pozostawały na ziemi dobrowolnie, nie wykonywano żadnych rytuałów mających na celu przywiązanie ich do tego świata na dany okres czasu, bo mogło się to skończyć zupełnie odwrotnie niż w zamierzeniu. Wkurzone dusze zmarłych mogły w czasie wojny na przykład sprzymierzyć się z wrogiem i działać na niekorzyść swoich.

Jak wspominałam na samym początku, obrzędy i kultury przenikają się wzajemnie. Dziady mają bardzo wiele wspólnego z celtyckim świętem Samhain, które także poświęcone jest ku czci zmarłych i właśnie z obrzędów z tego święta przeniknęło do naszej tradycji wiele elementów. Między innymi dynie, które bezsprzecznie symbolizują jesień i okolice święta zmarłych. Pojawiały się również maski, które dziś uchodzą za symbol Halloween, dawniej rzeźbiono je z buraków, ziemniaków czy innych podobnych warzyw.

Na terenie słowiańszczyzny funkcjonowały maski zwane karaboszkami lub kraboszkami, wykonuje się je z drewna i mają one zdecydowanie proste wzory – twarz powstaje poprzez wycięte oczodoły, otwory gębowe i niekiedy nos. We wszystkich tych kulturach maski mają za zadanie symbolizować wędrujące po naszym świecie dusze. Dziś możemy spotkać się z formą maski, wydrążonej w dyni, która stała się symbolem jesieni.

Maski ustawiano przy miejscach, w których wykonywano związane z obchodami Dziadów obrzędy a także w przypadkach rytuałów, mających na celu przywołanie określonych dusz lub nieokreślonych dusz. Osoba wykonująca rytuał zakładała taką maskę na twarz, aby zmylić dusze, które niekiedy mogły być rozzłoszczone tym, że przywołuje się je do tego świata. Najlepiej było zatem ukryć się za maską aby odgonić ewentualne zagrożenie.

Dobrze, no to może teraz trochę pomarudzę, a co… Wrócę na chwilę do zniczy o których mówiłam na początku. Osoby ze starszych roczników na pewno będą pamiętać, że jeszcze kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście lat temu, na cmentarzach panował jedyny w swoim rodzaju niepowtarzalny klimat. Odpowiedzialne za to wszystko były właśnie otwarte ceramiczne znicze, tuż po zmroku groby i alejki rozświetlały setki ognistych płomyków. Teraz na cmentarzach po zmroku jest ciemno jak w studni a na grobach mienią się tylko ledwo widoczne światełka. Moim hitem niewątpliwie są totalnie plastikowe znicze na baterie, no po prostu nie mam zielonego pojęcia kto to wymyślił i po co… Coraz rzadziej spotyka się znicze szklane, a o tradycyjnych otwartych już nie wspomnę. Biorąc pod uwagę, że obchodzimy święto ku czci naszych przodków, którym nierzadko zawdzięczamy bardzo dużo, lecenie tutaj najtańszym kosztem jest lekko niesympatyczne. Teraz każdy patrzy tylko na to, aby odbębnić przechadzkę po cmentarzu i przy okazji kupić najtańsze możliwe znicze i sztuczne kwiaty, niestety niewątpliwie jest to wina chrystianizacji, która właśnie tak wpłynęła na kult zmarłych. Ludzie już tak mają zakodowane w głowach, że nie lubią się zamartwiać, i to jest bardzo zdrowe podejście, więc nie do końca dziwi mnie to, że wiele osób tak do tego tematu podchodzi, w końcu od małego wpaja się im, że to smutne święto i trzeba na cmentarzu siedzieć cichutko jak mysz pod miotłą a smutne chwile chce się jak najprędzej odgonić. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale z dwojga złego już chyba cmentarne pokazy mody i dyskusje ciotek nad grobem są lepsze. Przy okazji tego tematu zachęcam do chwili refleksji dotyczącej obchodzenia święta zmarłych, wszystko w naszych rękach, być może jesteśmy w stanie odwrócić kult smutku i nieco powrócić do korzeni. Wystarczy chociażby zamiast obgadywać płaszcz tej dziwnej ciotki, pogadać z nią chwilę o tej osobie, przy której grobie się spotkaliście, powspominać. Zabrać ze sobą przekąski i termos z herbatą lub ciepłym miodem, którym również można poczęstować współtowarzyszy i oczywiście złożyć w darze na grobie Dziadów. Rozumiem także, że są osoby z małymi dziećmi czy kiepską odpornością, dla których siedzenie jesienią w zimnie może skończyć się chorobą, dlatego odwołując się do tradycji, ze spokoje można zorganizować w domu małą biesiadkę, choćby w najbliższym gronie, na której możemy zapalić świece i wznieść toast za naszych przodków.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

Warto moim zdaniem także zadbać o kwestie tych wspomnianych zniczy, jednak koszta związane z tym wydarzeniem ponoszone są raz do roku i poważnie, dobrej jakości porządne tradycyjne znicze ceramiczne są o wiele tańsze niż plastikowy bubel ze świeczką na baterie. Znicz co roku trzeba kupić nowy, a najlepiej ponownie napełnić misę – tutaj wspomnę tylko, że w moim sklepie dostępne są właśnie takie znicze z okrasą ziołowo-żywiczną, są to otwarte znicze, z grubym knotem, które są wyjątkowo odporne na warunki pogodowe, palą się jasnym mocnym płomieniem aż do 10 godzin, niezależnie od wiatru czy deszczu. 

Nie trzeba od razu jak to mówią, walić z grubej rury, wystarczą może drobne kroczki i z biegiem czasu każdy zacznie do tematu podchodzić nieco inaczej, a zwłaszcza może to wpłynąć pozytywnie na młode pokolenie.

Przejdźmy więc do czasów teraźniejszych i Halloween. Jak więc obchodzić Dziady / Halloween / święto zmarłych? Oczywiście jak wspominałam, nie ma żadnego problemu aby połączyć ze sobą kilka tradycji, do tego co było kilkaset lat temu zapewne już nie wrócimy, ponieważ świat ciągle ewoluuje i jeśli chcemy aby nasze tradycje przetrwały, musimy nieco je unowocześniać. Nic też nie stoi na przeszkodzie aby w to święto i okres okołoświąteczny upodobnić do świąt zimowych. Przyjemnie spędza się czas w ozdobionym domu, pomaga to też we wprowadzeniu się w odpowiedni nastrój, w czego następstwie chętnie oddamy cześć przodkom, zachowując wszelkie tradycje. Zimą już od pierwszych jej oznak często zaczynamy wprowadzać świąteczne dekoracje, drzewka, bombki, światełka – wszystko zdecydowanie umila codzienność a wieczór na kanapie z ciekawą książką, kubkiem gorącego kakao i kawałkiem szarlotki to kwintesencja zimowej relaksacji.

Dziady słowiańskie - jesienne, wiosenne. Domowik, słowiańskie demony. Święto zmarłych.

Dlatego uważam, że powinniśmy korzystać z tego co jest dostępne i co siłą rzeczy weszło już w naszą kulturę, zwłaszcza w tym okresie, kiedy wiele osób zmaga się z jesienną depresją. Sama jesienna pogoda zwykle nie rozpieszcza, nagle zaczyna brakować światła, dni stają się krótkie, deszczowe i szare, dlatego odrobina wściekle pomarańczowych dyniowych ozdób jest świetnym przełamaniem tej aury. Jeśli jesienna depresja i złe samopoczucie w tym czasie jest twoim problemem, to polecam spróbować tej metody. Przyjemnie wraca się po szkole, pracy i innych obowiązkach do domu, gdzie od razu możemy się ogrzać, a złowrogą szarówę całego dnia rozprasza nam jesiennie udekorowany dom i najlepiej gorąca herbata ziołowa i kawałeczek dyniowego ciasta.

Czym na przykład można udekorować dom aby był zgodny z tradycją choć z nutką lekkiego unowocześnienia? Ja przykładowo uwielbiam lampki choinkowe, nie jestem pewna czy mają jakąś inną nazwę ale używam ich cały rok, wcale nie na choince i w zależności od pory roku wybieram różne kolory. Jesienią uwielbiam spędzać czas przy odrobinie czerwonego lub pomarańczowego światła lampek, kupuję różnokolorowe dynie ozdobne, które potem leżą poukładane po całym domu, zbieram jesienne liście w różnych odcieniach żółci i pomarańczu. Możliwości jest wiele.

Świetnym pomysłem dla dzieci i dorosłych, którzy chcą stworzyć coś kreatywnego jest przygotowywanie jesiennych kompozycji i wieńców. W ten sposób wykonane wieńce można później zanieść na groby zmarłych jako dodatkową ozdobę. Można także przygotowywać jesienne ozdoby za pomocą masy solnej, ja na przykład lepiłam swego czasu takie rzeczy z córką i do tej pory wyciągamy je w okresie jesiennym. Pomysłów i możliwości jest naprawdę wiele.

Jeśli ktoś zaprosi nas na imprezę halloweenową, nic nie stoi na przeszkodzie aby przyjść przebranym w słowiańskim klimacie i przynieść ze sobą tematyczne artefakty, można również opowiedzieć znajomym różne ciekawostki i zachęcić do wspólnego złożenia zmarłym darów. Jak na wstępie, nie ma sensu krzyczeć, że halloween to nie nasze święto, ponieważ ktoś kiedyś je u nas zapoczątkował, zatem i my możemy zapoczątkować powrót dziadów i związanych z nimi obrzędów, nawet w mniejszych gronach.

Jak widać ani jesień nie musi być depresyjna a dziady nie muszą być smutne. Dajcie znać jak obchodzicie święto zmarłych na smutno czy na wesoło oraz czy w waszych obchodach są jakieś szczególne rodzime tradycje. Ankiety oraz dodatkowe ciekawostki na temat dziadów będą dostępne u mnie na instagramie w zapisanej relacji.

Życzę wam wszystkim miłej zabawy, zdrowia w tym jesiennym okresie oraz przesyłam moc pozytywnej energii i pozdrowienia dla waszych dziadów!